|
POLECAMY
Rude Laski

Ostry Anal

Dominacja i BDSM

Perwesyjne Puszyste

Obfite Wytryski

Nastolatki Hardcore

Dzikie Murzynki

ABC Erotyki

Sexy Pissing

Slodkie Blondynki

Oral Porno

Mlode Les

Stare Baby

Lesbijki z Klasa

Owlosione Szparki

Wielkie Kutasy


Mega Cycki

Mamuski

Latynoski

Gorace Brunetki

Lody z Polykiem

Sex Trojkaty

Wysokie Obcasy

Gwiazdy Porno

Dwie na Jednego

Super Geje

Dojrzale Damy

Laski i Zabawki

Wielkie Cycki

MENU
>
Darmowe filmy erotyczne do pobrania
>
Francuskie filmy porno
>
Filmy erotyczne z nastolatkami
>
Krotkie filmy erotyczne
>
Polskie filmy porno
>
Naprawde darmowe filmy porno
>
Darmowe filmy porno z mamuskami
>
Filmy porno z murzynami
>
Filmy porno za darmo download
>
Zabawne filmy erotyczne
>
Filmy porno ze znanymi
>
Filmy porno bez kodu
>
Krotkie filmy porno za darmo
>
Filmy porno do ogladania
>
Filmy erotyczne dvd
>
Darmowe filmy porno online
>
Damowe filmy erotyczne
>
Galerie i filmy porno
>
Darmowe filmy erotyczne za darmo
>
Niemieckie filmy porno
>
Filmy erotyczne za darmo download
>
Dobre filmy erotyczne
>
Cale filmy porno za darmo
|
PEŁNE FILMY PORNO JUŻ ZA 2 ZŁ
Nie chce Ci się czytać!? Mamy dla Ciebie opowiadania audio, czytane aksamitnym głosem seksownej dziewczyny! Kliknij TUTAJ!Zdarzajš nam się tak zwane ciche dni. Powód jest zwykle błahy - zapomniałem załatwić jakiej domowej sprawy, powiem co głoniej i Ola zaczyna się dšsać. Jeli nie unicestwię sprzeczki w zarodku żartem, ciepłym słowem lub gestem, powiem jedno ostrzejsze słowo, milknie na cały dzień. Obnosi obrażony wyraz twarzy, nie reaguje na słowa pojednania. Wykonujemy wiele, co dziennych czynnoci, ale bez słów. Te scysje poczštek majš zwykle rankiem. I trwajš do wieczora albo i dłużej. Chyba, że zjawi się w domu kto obcy. Wtedy dšsy odkładamy na póniej.
Godzi nas wspólny tapczan. Bo cišgle pimy razem. I nie wynika to z ciasnoty mieszkania - moglibymy spać w oddzielnych pokojach. Jednak Ola nie godzi się na to, nawet, gdy się pokłócimy, nie wyrzuca mnie na wersalkę do sšsiedniego pokoju. Zawsze pierwszy kładę się spać. Nawet, jeli zdarzy mi się wrócić do domu pónym wieczorem. Czeka na mnie i kładzie się do snu dopiero wtedy, gdy się już zadomowię na tapczanie. Lubi wchodzić pod kołdrę wygrzanš moim ciałem. Leży na prawym boku odwrócona do mnie tyłkiem. Uwielbiam tę jej pozycję - przytulam się do jej poladków i zasypiam w ich kołyszšcym cieple. Oczywicie najczęciej, gdy wejdzie pod kołdrę, przytula się do mnie piersiami, brzuchem, wabi rozchyleniem ud, piecimy się długo i goršco. Potem wsuwam się między jej nogi i kochamy się zapamiętale, z oddaniem. Czasem ona mnie dosiada. Uwielbia to, ja mniej. Te dwie pozycje nas zadawalajš, nie wymylamy jakich wykwintnych figur. W robocie bywa też prysznic - gdy pod strugami cieplej wody doznaję gwałtownego wzwodu, wołam:
- Olu, umyj mi plecy.
- Czy tylko plecy? - mówi ze miechem, widzšc penisa nastroszonego bojowo. Zrzuca szlafrok, wchodzi pod prysznic. Namydla mi plecy, potem mosznę, penisa. Rewanżuję się jej myciem przestrzeni poniżej zaroniętego wzgórka. By mi to ułatwić, wypina do przodu biodra. Zdejmuję z wieszaka sitko natrysku i strumieniem cieplej wody masuję jej płatki rozchylone pożšdliwie. Potem podnoszę jej nogę i wsuwam penisa w to upragnione, kochamy się w strugach wody.
Oczywicie na tę ekstrawagancję stać nas rzadko. W soboty i w niedziele, gdy czasu mamy trochę więcej i nadejdzie nas apetyt na zabawy, wymylne figielki.
Jak powiedziałem, godzi nas wspólny tapczan. Nie tak od razu. Czasem to kosztuje mnie sporo wysiłku i cierpliwoci. Samym przytulaniem się do poladków nie potrafię poprawić jej humoru. Muszę głaskać plecy, drapać łopatki, a penisa bez ustanku wpychać między jej zacinięte uda, by dosięgnšć upragnionej niszy. Gdy tam wniknie, jej złoć topnieje, unicestwia jš ten posuwisty ruch. Jeszcze jednak na to nie pora, jeszcze trzyma poladki i uda stulone, nie potrafię sforsować ich penisem, a rękami nie wypada. Nadal, więc na jej ciele poszukuję tych miejsc, których dotykanie wywołuje zrazu ledwo dostrzegalne dreszcze, potem coraz ostrzejsze. Gdy usłyszę cichy pomruk, wiem, że moje zabiegi nie idš na marne. Wtedy jej poladki nie sš już tak bardzo napięte, łagodniejš. Mój penis jeszcze nie może dobrnšć do kresu, ale już wyczuwa miękkoć rozchylajšcš się z radosnym westchnieniem. Ola nadal się broni, udaje obojętnoć, ale penis już jest tuż przy wejciu do jej wšdołka, pręży się mocniej, już wie, że zaraz tam się rozgoci. Jeli tylko dotrę do jej piersi, by igrać z sutkami. Przedtem jednak trzeba unieć koszulę. Najtrudniej wycišgnšć jš spod jej biodra. Na szczęcie pomaga mi - udajšc, że się poprawia na posłaniu, unosi lekko tyłek. To jest ten moment, żeby obnażyć jej ciało aż pod szyję. Gdy pieszczę nabrzmiałe sutki, jej uda nie wytrzymujš napięcia - rozlunia je, podsuwajšc mi lekko swój wspaniały tyłek. Na to tylko czekam -jeden umiejętny ruch i już jš mam - mój penis wnika w wilgotne, czułe. Po zdecydowanym pchnięciu odwrót wykonuję powoli, z namysłem, niemiało. I znowu pcham ostro, głęboko. Ciało jej łagodnieje, staje się łakome pieszczot. Obejmuję jej biodra, przycišgam do siebie, przekrzywiam się, by penis agresywniej ocierał się o cianki jej niszy. Ola wykonuje gwałtowny obrót, łapie mnie między uda, wciska sobie mego flaka i gdy on już szuka dna rozkoszy, szepce:
- Ty zawsze musisz mnie zdenerwować.
- Wybacz, tak mi się powiedziało - zwykle już nie pamiętam, o co poszło.
Kochamy się wtedy z większym oddaniem, z większym żarem niż w dniach, kiedy nic nie zakłóca harmonii rodzinnej. A rankiem bywa zwyczajnie-ani ladu dšsów, pretensji. Zwracamy się do siebie z większš serdecznociš, czulej.
Tego dnia jednak stało się inaczej niż podczas poprzednich niesnasek. Wróciłem póno, już o zmroku. Uczestniczyłem w pewnym spotkaniu towarzyskim i nie zdšżyłem poskromić oznak rozradowania w oczach. To jš chyba mocno dotknęło. Jej twarz była lodowata, nie reagowała na moje umiechy, ciepłe słówka, próby usprawiedliwienia pónego powrotu. Nie było mowy o wspólnej kolacji. Polo żyłem się i czekajšc na jej nadejcie, zasnšłem. Przebudziwszy się po krótkim nie, zdziwiłem się, że nie leży obok. Pomylałem, że siedzi jeszcze w kuchni. Było tam jednak ciemno. Zajrzałem do sšsiedniego pokoju - leżała na zacielonej wersalce. Bez namysłu uniosłem kołdrę, przytuliłem się do jej ciała. Drgnęła przebudzona.
- Wyjd stšd powiedziała ostro.
- Ani mi się ni - rzekłem i rozpoczšłem zwyczajowo grę z jej ciałem. Odepchnęła mnie zdecydowanie, brutalnie. Nie ustšpiłem. Rozbłysło wiatło. To też nowoć, nigdy w takiej chwili nie zapalała lampy. W blasku dojrzałem jej ironiczne spojrzenie. Nie zniechęciło mnie, znowu spróbowałem. I znowu odtršciła moje dłonie łaszšce się do jej ciała.
- Zga - powiedziałem. Bo ciemnoć za każdym razem nam sprzyjała, gdy pieszczotš nakłaniałem jš do zgody.
- Nie - rzekła. - Wyno się. Chce mi się spać. I nie próbuj, nic nie wskórasz.
I te słowa nie zniechęciły mnie. Usiłowałem rękš rozszerzyć jej uda. Odepchnęła mnie, wstała, przeniosła się na tapczan w sypialni. Oczywicie poszedłem za niš.
- Daj mi spokój - krzyknęła, gdy znowu znalazłem się obok niej. Ani mi w głowie ustšpić. Ten jej opór był podniecajšcy, zbrutalizował moje ruchy. Udało mi się wcisnšć kolano między jej uda, chwycić dłonie, rozkrzyżować, a penisem przycisnšć się do jej krocza. Kręciła tyłkiem, nie ma mowy, żebym zdołał wetknšć jej bez pomocy ręki. Puciłem jednš jej dłoń, by naprowadzić penisa, ale uderzyła mnie pięciš w oczy. Niezbyt mocno, ale zaskoczył mnie ten cios, zdziwił. Puciłem jej drugš rękę, wyrwała się, uciekła, zamknęła się w łazience. Szarpnšłem klamkę. Zatrzask służšcy do zamykania drzwi od wewnštrz, złamał się, pucił. Zobaczyłem jej przerażone oczy. To mnie powstrzymało. Wycofałem się do kuchni, przysiadłem na stołku. Chyba zwariowałem, żeby odstawiać takie szopki. Zapaliłem papierosa, wycišgnšłem z lodówki piwo, uspokajałem się powoli. Zaglšdnšłem do rodka, gdy skończyłem palenie. Zbaraniałem - stała pod natryskiem w strumieniu wody.
- Chod, woda jest w sam raz - rzekła jakby nic się nie stało. - Przecież ty się dzisiaj nawet nie wykapałe.
To dziwne, nigdy nie zaniedbywałem higieny. Co się takiego wydarzyło, że nawet nie poszedłem pod prysznic? To popołudniowe spotkanie i pewna dziewczyna spoglšdajšca na mnie obiecujšco? A potem lodowate oczy Oli? A chyba najbardziej to, że nie przygotowała mi kolacji.
Zrzuciłem piżamę, stanšłem pod prysznicem. Musnęła zalotnie poladkami me genitalia. Raptowny wzwód przejšł mnie dreszczem. Ola zachichotała i wypięty tyłek przytknęła do mego krocza. Złapałem jš za biodra, przycišgnšłem. Ola pochyliła się bardziej, by ułatwić mi wejcie do jej nasiškł ego wilgociš wnętrza. Po kilku ruchach uciekła mi, odwróciła przodem, położyła mi nogę na biodro i chwyciwszy mego figlarza, wsunęła do swego wšdołka. Uniosłem jš, zacisnęła nogi na mych biodrach.
- Zanie mnie na tapczan.
- Co ty, zmoczymy pociel. Musimy się wytrzeć.
- Nie, chcę mokra, Pociel zamierzałam zmienić.
Mokrzy i wcišż złšczeni leglimy na kołdrze. Nie zwlekałem - od razu wzišłem ostry kurs. Wiedziałem, że Ola jest bliska orgazmu - zawsze to wyczuwałem - szybkimi, więc ruchami doprowadziłem do finału. I opadłem bez sił. Dawno nie byłem tak wymęczony i tak szczęliwy, usatysfakcjonowany. Leżelimy w milczeniu. Ola podniosła się, poszła do łazienki obmyć się. Potem zawołała mnie z sšsiedniego pokoju:
- Chod na wersalkę. Nie będziemy spać w mokrej pocieli.
Rzeczywicie, było mokro, chociaż przedtem tego nie czułem. Obmyłem się i zasnęlimy przytuleni.
Nazajutrz, gdy wychodziłem do pracy, Ola odsłoniła udo i pokazowa mi siniaka.
- Patrz, co mi zrobił wczoraj. To był gwałt. Zgodziłam się na stosunek, bo się obawiałam, że się rzucisz na mnie i narobisz mi więcej siniaków. No idę już. I wróć punktualnie. |